
Po rozważeniu wszystkich za i przeciw, a przede wszystkim po rozmowie z panią Ewą Hangel, autorką książki o gotowaniu w glinianym garnku zdecydowaliśmy, że kupimy dwa naczynia - średnie (na mniejsze kawałki mięsa lub chleb) i duże (na kaczkę albo gęś). A przy okazji kupiliśmy jeszcze formę do wypiekania bułeczek ;). Wybraliśmy garnki nieglazurowane, choć bardziej wymagające jeżeli chodzi o czyszczenie, to jednak dające więcej pary do przygotowywanych potraw, co zdecydowanie wpływa na ich soczystość.
Przed rozpoczęciem pieczenia, zgodnie z instrukcją, moczyliśmy garnek w wodzie przez pół godziny. Następnie włożyliśmy doprawioną kaczkę, jabłka i całość wstawiliśmy do piekarnika - oczywiście zgodnie ze sztuką gotowania w naczyniach glinianych do zupełnie zimnego piekarnika (garnka rzymskiego nie można wkładać do rozgrzanego piekarnika ponieważ naczynie może pęknąć pod wpływem "szoku termicznego"). Zapach pieczonej kaczki i jabłek roznosił się w całym mieszkaniu i był tak intensywny, że pachniało na całym piętrze :). Poza tym, gdy z ciekawości zaglądaliśmy do piekarnika to widać było jak namoczone naczynie paruje i oddaje wodę. Kaczkę piekliśmy ok. 45 minut dłużej niż zwykle, ponieważ w naczyniu glinianym potrawy trzeba piec trochę dłużej i w niższej temperaturze. Mięso wyszło naprawdę rewelacyjnie. Kaczka była tak soczysta i delikatna, że rozpływała się w ustach.
Następnego dnia postanowiliśmy przygotować ptaka trochę mniej tłustego, żeby sprawdzić, czy wyjdzie równie delikatny - przyszła pora na kurzęce podudzia.
Przygotowałam prostą marynatę (świeży tymianek cytrynowy, ząbek czosnku, kawałek imbiru, sól, pieprz, otarta skórka i sok z całej limonki, kilka łyżek oliwy z oliwek, szczypta czosnku niedźwiedziego). Kurczak marynował się przez kilka godzin, w tym czasie naczynie się namoczyło i zaczęliśmy pieczenie. Zapach pieczonego kurczaka, imbiru, czosnku i limonki rozniósł się w całym domu, a mięso wyszło delikatne i tak soczyste jak nigdy wcześniej.
Dlatego z czystym sercem każdemu polecamy kupienie garnka rzymskiego, bo nawet mycie nieglazurowanego nie jest tak straszne jak by się wydawać mogło - wystarczy ciepła woda i delikatna kuchenna gąbeczka ;) - a smak potraw przygotowanych przy jego pomocy potrafi zaspokoić nawet najbardziej wymagające podniebienia.
Polecamy też książkę p. Ewy Hangel "Garnek rzymski. 80 zdrowych i pysznych przepisów", w której znajdziecie nie tylko informacje o garnku rzymskim, o tym jak go używać i dlaczego warto go mieć w swojej kuchni, ale też jak podtytuł wskazuje w książce jest mnóstwo przepisów na dania z naczynia glinianego. Oczywiście przepisy wkrótce wypróbujemy :)
Garnki rzymskie kupiliśmy tutaj.
A czy Wam się zdarzyło gotować w garnku rzymskim? Macie jakieś doświadczenia, macie garnek w swoim domu? Podzielcie się swoimi doświadczeniami w komentarzach!
hej,
OdpowiedzUsuńa jakiej pojemnosci kupiliscie te garnki rzymskie ? :) bo nie wiem na jaki sie zdecydować.
kupiliśmy jeden duży - w który mieści się spora kaczka, a nawet niezbyt duża gęś; i jeden trochę mniejszy - taki idealny na domowy chleb, do tego jeszcze jeden na bułeczki :)
OdpowiedzUsuń